W zestrzelonym rosyjskim bezpilotowcu uderzeniowym Gerań 2, czyli licencyjnym irańskim Shahed 136, znaleziono termowizyjną kamerę cyfrową do naprowadzania aparatu przez operatora. Podejmuje się też próby ulepszania bezpilotowców przez stosowanie czegoś w rodzaju systemu DSMAC, znanego w profesjonalnych pociskach manewrujących.
Rosyjskie drony typu Shahed 136 produkowane w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w mieście Jełabuga w Tatarstanie, są podstawowym środkiem napadu powietrznego na Ukrainę. Produkuje się go dosłownie dziesiątkami tysięcy miesięcznie w odmianie podstawowej Gerań 2 i oparty na nim pomniejszony i wielokrotnie tańszy aparat z małym czasowym ładunkiem wybuchowym Gerbera, służący przede wszystkim jako wabik na przeciwlotnicze systemy rakietowe Ukrainy. W mniejszych ilościach produkuje się nieco mniejsze bojowe Gerań 1 (Shahed 131) i odrzutowe Gerań 3 (Shahed 236). Dziennie tych aparatów wysyła się na Ukrainę od 100 do 500 (średnio, licząc wraz „wabikami” Gerbera, stanowiącymi zwykle ok. 40 % sił użytych w nalocie).

Ostatnio jednak dokładna inspekcja zestrzelonych lub rozbitych aparatów ujawniła, że w aparatach tych cały czas wprowadza się określone modyfikacje. Jednym z kierunków jest montaż kamery termowizyjnej oraz amerykańskiego (tak, Rosjanie systematycznie omijają sankcje przez pośredników) procesora dostosowanego do obsługi trybów sztucznej inteligencji AI typu Nvidia Jetson Orin, które produkuje firma Nvida z Santa Clara w Kalifornii. Kamera termowizyjna przekazuje obraz widoczny przed dronem, zaś algorytm AI dopasowuje widoczny obraz w podczerwieni do obrazu wprowadzonego do pamięci, a następnie wydaje komendy do sterowania dronem by umożliwić bardzo precyzyjny atak na wybrany cel. Przeważnie są to obiekty związane z systemem energetycznym, stacje transformatorowe, podstacje rozdzielcze czy nawet elementy elektrowni.

Ale na podstawie innych zestrzelonych szczątków stwierdzono, że jest też inna odmiana dronów Gerań 2 bardziej precyzyjnego rażenia. Stwierdzono w nich również obecność kamery termowizyjnej, ale nie połączonej z komputerem zasilanym odpowiednią aplikacją AI do samodzielnego ataku, lecz połączoną z siecią typu MESH, która ma zdolność do tworzenia lokalnych sieci przesyłania informacji. Pierwsza grupa lecących dronów jest wyposażona w kamery, zaś te lecące dalej za nimi mają jedynie terminale sieci MESH. Mają one zdolność do odpowiedniego konfigurowania się tak, że obraz z kamer tych pierwszych aparatów jest przez kolejne lecące za nimi Geranie czy Gerbery transmitowany na naziemne stanowisko dowodzenia i kierowania, gdzie operator drogą zwrotną, przez tę samą sieć MESH, wysyła do aparatów przeznaczonych do dokładnego atakowania celów, które są niekiedy wybierane dopiero w czasie lotu. Na przykład w ostatnich miesiącach stwierdzono wykonywanie tę metodą ataków na pociągi pozostające w ruchu za pomocą dronów dalekiego zasięgu rodziny Shahed.
Kolejną nowością jest zastosowanie w dronach różnych typów (dalekiego i średniego zasięgu, klasy tzw. amunicji krążącej) układu nawigacji DSMAC (Digital Scene Matching System, czytane dismak). Polega to na wykonaniu zdjęcia terenu dokładnie pod aparatem i nałożenie go na cyfrową mapę zapamiętaną w komputerze, z odpowiednim dopasowaniem. Taki system wprowadzono w pociskach manewrujących na przełomie lat 80./90., ale wówczas był to tzw. rocket science, czyli przełomowa, skomplikowana technologia. Okazało się, że w ten sposób można udokładnić położenie aparatu latającego bez możliwości zakłócenia systemu, przy locie na małej wysokości (pod chmurami). W tym czasie była to dość droga technologia, ale dziś jest to bardzo łatwe do zrobienia z logarytmami AI. A co najważniejsze, nie jest to wcale kosztowne i można je stosować w relatywnie niedrogich bezpilowcach.

I wreszcie ostatnia z technologii optoelektronicznych, dostrzeżonych w ostatnim okresie na rosyjskich dronach rodziny Shahed. To kamera obserwacji tylnej górnej półsfery, połączona z algorytmem AI. Kiedy pojawia się ukraiński dron przechwytujący, zbliżając się do dokonania ataku, algorytm oprogramowania daje komendę na gwałtowny zwrot, powodując, że atakujący dron przechwytujący mija atakowanego Gerania i nie strąca go.
Michał Fiszer, współpraca Jacek Fiszer
Bądź na bieżąco z nowościami
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez firmę Śląski Klaster Lotniczy w celu przesyłania na mój adres e-mail newslettera.
Bądź na bieżąco z nowościami